***

Autor: Marianna Witold, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 lutego 2011, 00:07:54

Jak murzynka trzęsąc obciążonym uchem

gryzła zapiski, grzebała w reszcie portmanetki,

kwasiła kapustę w glinianej misce

i biła dzieci by je wychować na coś.

 

Pan domu motyką otwierał drzwi i okna

po ciężkich powrotach, po pracy.

 (ktoś kiedyś tu dorósł i odszedł)

 

Jak murzynka trzęsie obciążonym uchem

ubijając masło z darowanej krowy przez ONZ PCK UE,

gniotąc ziemniaki,  zamiatając, piorąc łaty dzieci

 czasem trzęsie mi się policzek kobiety.

Komentarze (11)

  • A to co?

  • Pani Wando, przepraszam, ale na tak postawione pytanie można jedynie: "jajeczko".

  • Masło z tej darowanej krowy nie bardzo mi smakuje. A i kiszona kapusta też jakoś nie podchodzi. Twój tekst cierpi na Parkinsona. Wszystko się w nim trzęsie. Począwszy od słów, a na sensie kończąc. Jaką zastosować terapię? Uzyć klawiszu "delete"...

  • Panie Januszu, bez konkretu będzie trudno... tzn. argumentu.

  • Chce Pani konkretów? OK.

    1 zwrotka:

    "Jak murzynka trzęsąc obciążonym uchem
    gryzła zapiski, grzebała w reszcie portmanetki,
    kwasiła kapustę w glinianej misce
    i biła dzieci by je wychować na coś."

    Co to za Murzynka? dlaczego gryzła zapiski? Aż taki głód ją dopadł? Do tego jeszcze "grzebie w reszcie portmanetki (chyba powinno być portmonetki). Czyżby ktoś ją napadł i poszarpał jej pugilares??? Ale okazuje się, że to nie wszystkie talenty Murzynki. Kwasi kapustę i bije dzieci. Absurd goni absurd. Bezsens pogania bezsensem. Dzieci wychowuje się zwykle na KOGOŚ, a nie na COŚ. To tak na marginesie. Podsumowując 1 zwrotkę, muszę stwierdzić, że jest dość zabawnym bełkotem.

    2 zwrotka:

    "Pan domu motyką otwierał drzwi i okna
    po ciężkich powrotach, po pracy.
    (ktoś kiedyś tu dorósł i odszedł)"

    Jak widzę, ten pan domu to jakiś pseudomacho. Ma motykę, więc czyżby ogrodnik? Być może chodziło o przedstawienie smutnej doli Murzynki, ale wyszło marnie i groteskowo. Bo co niby oznacza, że pan domu otwierał drzwi i okna motyką? Czemu motyką, a nie szpadlem albo grabiami? Brak logiki i poetyckiego sensu.

    3 zwrotka:

    "Jak murzynka trzęsie obciążonym uchem
    ubijając masło z darowanej krowy przez ONZ PCK UE,
    gniotąc ziemniaki, zamiatając, piorąc łaty dzieci
    czasem trzęsie mi się policzek kobiety."

    Murzynka ma tak ciężkie kolczyki, że ucho jej się trzęsie? Ubija masło w krowy??? Zawsze sądziłem, że masło robi się z krowiego mleka, ale może coś mi umknęło. A co ma UE, PCK i ONZ z krową? Czy to jakiś somnambuliczny wywód? Na litość boską, są granice absurdu! A Murzynka ma niespożyte siły.
    Gniesie ziemniaki (na surowo? gotowane?), zamiata, pierze łaty dzieci. Czyżby prała tylko łaty w ubraniu? Zdolna bestia.

    Podsumowując, Twój tekst jest absurdalny do granic wytrzymałości ludzkiego mózgu. Poza tym nie ma w sobie ani jednego włókna poezji. To kompletny bełkot, potworna kolekcja nonsensów. A przy okazji Murzynka pisze się przez duże M. No chyba, że ktoś jest rasistą.

    Mimo wszystko pozdrawiam.








  • Panie Janie, ależ oczywiście, gdy brać te obrazy dosłownie, to nie może z tego wyjść nic innego jak tylko chaos czy bełkot. Wiersz jest raczej o ogólnej kondycji kobiet, ale oczywiście nie tej z wielkich miast, z którą jednak podmiot liryczny się identyfikuje w sposób może nie do końca dla Pana zrozumiały "czasem trzęsie mi się policzek kobiety" (przedtem była inna, jaśniejsza interpunkcja widocznie). Z portmonetką ma Pan racje, mój błąd. Jeśli chodzi o przedstawienie różnych obrazów, gdzie tu absurd (pierwsza zwrotka) o ile mówimy o kobietach? Pogrywam może na rasistowskim, ale jednak istniejącym w języku i świadomości zwrocie (?): niewolniczy trud (z tego co pamiętam było niewielu białych niewolników). A dalej: "gryzła zapiski" - zmartwienie, "grzebała w reszcie portmanetki" - a tam nic, "kwasiła kapustę w glinianej misce" - moja mama tak robi,
    "i biła dzieci by je wychować na coś" - na coś ma uwidocznić żałość i niesprawiedliwość tej sytuacji, nieumęczone matki mają szansę wychować na kogoś. i tak dalej... Liryki i dykcje poetyckie na szczęście są różne. Moja nie jest mistrzowska, ale na pewno wiem o czym chcę napisać. Czas wrócić do prób komunikacji.
    Pozdrawiam serdecznie Panie Janie.

  • Właśnie o "próbę komuniakcji" chodzi. Dlatego trzeba dbać o prezycję wypowiedzi. Zatem nie można pisać: "grzebała w reszcie portmonetki", bo to znaczy tyle, że grzebała w czymś, co zostało z portomentki po jej rozerwaniu czy innym rodzaju zniszczenia. A przecież to absurd. Nie można pisać "masło z krowy", bo z krowy może być co najwyżej mięso albo skóra, albo rogi, albo kopyta itp. Ale na pewno nie masło, bo masło jest przetworem mleka. I o taką precyzję mi chodzi, by autor nie narażał się na śmieszność, a czytelnik nie musiał pękać ze śmiechu. Odwzajemniam pozdrowienia.

  • Panie Janie, nie zgodzę się do końca - skróty myślowe, mogą być komunikatywne. Precyzja języka jasne, ale chyba raczej możliwość jego znaczeń... chyba można grzebać w resztkach? Jedzenia? A masło z krowy - poszukuje Pan znów dosłowności tam, gdzie tego nie ma.
    Pozdrawiam.

  • Oczywiście wiem o istnieniu metonimii, ale to nie są te przykłady. Jeśli napiszę: lubię czytać Redlińskiego, to jest to właśnie metonimia. Ale gdy powiem: robię masło z krowy, to już ocieram się o granicę nonsensu i żartu. Cóż, język bywa bezlitosny. A może dobrze, że taki jest?

  • ;-) nie metonimia, troszku szerzej. Ale dobrze, dla Pana zbyt.
    Pozdrawiam.

    • . .
    • 23 lutego 2011, 18:32:58

    Widzę kilka fajnych skrótów myślowych, na plus ciekawe operowanie elipsą. Pozdrawiam. I czekam na kolejne.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się